﻿<title_article="Wysunęli najlepszych do Gromadzkiej Rady"> 
<author_1="H. Cierń"> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-21"> 
<month="11"> 
<period="w3"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Nadszedł oczekiwany dzień. Największa sala szkoły podstawowej w Popowie Kościelnym, obecnej gminy Mieścisko w powiecie wągrowieckim, wypełniła się po brzegi. Na zebranie przyszli nawet 70-letni staruszkowie. Po odczytaniu programu wyborczego Frontu Narodowego nastąpiła chwila ciszy. Każdy rozmyślał, co poruszyć w dyskusji, na jakie sprawy zwrócić uwagę. Przewodniczący zebrania Julian Zieliński najpierw udzielił głosu w dyskusji Władysławowi Wojtkowiakowi, przewodniczącemu miejscowej spółdzielni produkcyjnej. — Wszyscy pamiętamy — mówił Wojtkowiak — jak nas przed wojną wyzyskiwał obszarnik. Pracowaliśmy u niego za liche wynagrodzenie, które nie wystarczało nawet na skromne wyżywienie i ubranie. Szkołę mieliśmy we wsi tylko 4-klasową, a i to nie wszystkie dzieci mogły się uczyć. Zamiast do szkoły, musiały iść do pracy, żeby dopomóc rodzicom. Po wyzwoleniu władza ludowa dała nam ziemię, powstała 7-klasowa szkoła, punkt skupu, sklepy GS. w których można wszystko kupić. Czterech synów małorolnych chłopów z naszej gromady jest oficerami ludowego Wojska Polskiego, syn Blichorskiego z Kuszewa studiuje na wyższej uczelni w Związku Radzieckim, a synowie i córki innych chłopów na uczelniach w Poznaniu i Wągrowcu. Zlikwidowaliśmy analfabetyzm, a wzrost świadomości przyczynił się do tego, że dziś prawie już wszyscy rolnicy z naszej gromady są w spółdzielni produkcyjnej. Młoda jest jeszcze ta nasza spółdzielnia, bo powstała dopiero w roku 1953, ale się stale rozwija i jest nam w niej o sto procent lepiej żyć niż dawniej na gospodarkach indywidualnych. Drugi z kolei zabrał głos Kazimierz Matuszewski. — Wspólnym wysiłkiem przygotowaliśmy siedzibę gromadzkiej rady, która pachnie jeszcze świeżym tynkiem, ale nie mamy jeszcze świetlicy. I ja uważam, że ważną czynnością przyszłej gromadzkiej rady powinno być wystaranie się o materiały na świetlicę, a my pomożemy przy jej wybudowaniu. Franciszek Bąk przypomniał zebranym, jak to ciężko było żyć za czasów jaśnie panów, jak to on pracował u różnych kułaków i z trudem mógł wykarmić pięcioro dzieci, które chodziły głodne i pół nagie.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

